|
Kolczasty wentyl bezpieczeństwa
Warszawiak z urodzenia. Jak jego dwaj ojcowie. Bohater o dość pokrętnych wyglądzie i charakterze. Od jesieni gwiazda kina. – Nie jesteśmy tacy jak Jeż Jerzy – zapewniają twórcy postaci Rafał Skarżycki i Tomek Lew Leśniak
Ludzie są jak wampiry
Charlaine Harris - powieściopisarka, autorka bestsellerowego cyklu o Sookie Stackhouse dziś o godz. 18 spotka się z czytelnikami w empiku przy Marszałkowskiej w Warszawie
urządzenia chłodnicze - dąb naturalny - dąb naturalny -
się do tyłu. Wyrwał miecz Branda ze swego oka. Popłynęła jasna krew. Bóg Angaraków stał nieruchomo przez chwilę i nagle przewrócił się, aż zadrżała ziemia. Na rozległym polu bitwy zapadła martwa cisza. To, co właśnie zaszło, było tak tytanicznym WYDARZENIEM, że aż dziw, iż słońce nie przygasło i nie zatrzymało się na niebie. Prawdopodobnie tylko ja usłyszałam jedyny dźwięk - triumfalne wycie matki. Moja matka tysiące lat żyła pod postacią kobiety, Poledry, ale w głębi duszy nadal była wilkiem. Mój triumf w znacznej mierze przesłaniało uczucie ulgi. Zwykle jestem bardzo pewna siebie, ale to krótkie urządzenia chłodnicze
spotkanie z Torakiem wstrząsnęło mną do głębi. Odkryłam, że gdy Torak rozkazuje, muszę być mu posłuszna, i to odkrycie przepełniło mnie przerażeniem.
To, co nastąpiło po upadku Toraka, nie było przyjemne. Angarakowie zupełnie stracili wolę walki. Zmasakrowanie ich - nie ma na to innego słowa - było przesadą, mówiąc najoględniej. Jednak Brand nie okazał litości. W końcu nawet generał Cerran stanowczo oświadczył, że co za wiele, to niezdrowo, ale Brandowi, Alornowi do szpiku kości, nigdy nie było za wiele zabijania Angaraków. Rzeź trwała całą noc, a gdy słońce wzeszło, żaden żywy Angarak nie pozostał już na dąb naturalny
polu bitwy.
Kiedy już nie było kogo zabijać, Brand z ramieniem na temblaku polecił Alornom przynieść ciało Toraka, aby mógł „spojrzeć na twarz Króla Świata", ale ciała Toraka nigdzie nie było. Wówczas Strażnik Rivy rozkazującym tonem posłał po moją rodzinę i mnie. Bliźniaki, Bel-din, ojciec i ja przedostaliśmy się zasłanym trupami polem na wzgórze, na którym stał Brand, przyglądając się pogromowi Angaraków.
- Gdzie on jest? - dopytywał się tonem, który wcale mi się nie spodobał.
- Kto? - zapytał Beldin.
- Torak. Nikt nie może znaleźć jego ciała.
- A to zdumiewająca sprawa - powiedział sardonicznie Beldin. - Myślałeś, dąb naturalny
że go znajdziesz? Zedar zabrał ciało boga, gdy tylko słońce zaszło.
- Co takiego?!
- Nie powiedziałeś mu? - zapytał ojca Beldin.
- Nie musiał o tym wiedzieć. Gdyby wiedział, pewnie próbowałby temu przeszkodzić.
- Co się tu dzieje?! - władczy ton Branda zaczynał mnie już drażnić.
- To część porozumienia pomiędzy Koniecznościami - wyjaśnił ojciec. - W zamian za twoje zwycięstwo nie wolno ci było zatrzymać ciała Toraka. To nie było ostatnie WYDARZENIE, Brandzie, nie pozbyliśmy się jeszcze Toraka na zawsze.
- Ale on jest martwy.
- Nie - powiedziałam jak najdelikatniej. - Nie myślisz chyba, że twój miecz mógłby go dąb naturalny
zabić? Jedyny miecz, który potrafi tego dokonać, nadal wisi w Rivie.
- Co ty mówisz, Pol! - wybuchnął. - Nikt nie przeżyje przebicia mieczem głowy!
- Nikt z wyjątkiem boga, Brandzie. Torak jest nieprzytomny, ale kiedyś ponownie się ocknie. Ostateczny pojedynek nadal jest sprawą przyszłości i w nim właśnie weźmie udział Torak i Rivański Król. Wówczas chwycą za prawdziwe miecze i ktoś naprawdę zginie. Spisałeś się bardzo dobrze, mój drogi, ale zachowajmy właściwe proporcje. To, co wydarzyło się tutaj, było jedynie potyczką. Widziałam, że mu się to nie spodobało, ale władcze maniery zaczynały mu wchodzić w krew deska dębowa
i uznałam, że trzeba przywołać go do porządku.
- A zatem wszystko to było na próżno - rzekł przygnębiony.
- Tego bym nie powiedział, Brandzie - odezwał się ojciec. - Gdyby Torak zwyciężył, zdobyłby cały świat. Przeszkodziłeś mu. A to już chyba coś?
- Pewnie tak - westchnął Brand, po czym rozejrzał się po krwawym pobojowisku. - Uprzątnijmy to, bo wkrótce będziemy mieć zarazę.
Stosy pogrzebowe były olbrzymie i pochłonęły wszystkie drzewa z lasów na północ od pola bitwy. Po pogrzebie Aldorigen i Eldallan oddalili się, by przedyskutować różnice zdań. Dyskusja była najwyraźniej bardzo gorąca, ponieważ obaj byli martwi,gdy w końcu
dąb naturalny - deska dębowa -
Sobieski jest wśród nas
Pracownicy muzeum w Wilanowie próbują najróżniejszych sposobów, by mówić
o historii. Z sukcesem. Właśnie przygotowali serię filmów o osobowościach pałacu
Gdzie nasikał Palikot
Platforma ma znowu problem z Palikotem - informują dziś na na swoich
stronach wszystkie dzienniki. "Gazeta Wyborcza" w tekście "PO:
Prawybory na plus", pisze że tym razem problem jest poważniejszy niż
w przeszłości.
|